Home / Aktualności / Akcja / GTA V – w oczekiwaniu na grę
GTA V – w oczekiwaniu na grę

GTA V – w oczekiwaniu na grę

Były kiedyś lata, gdzie ludziska wręcz wielbili się w GTA. Nie pamiętam dokładnie, który to był rok, ale był to jakoś czas premiery części Vice City. Nie planowałem zakupu tej gry i nieszczególnie śledziłem wtedy jej los, bo ciągle wszystko o grach, komputerach zasłaniała mi edukacja. Niedługo potem, w jakimś roku 2006lub 2007 kupiłem część GTA zatytułowaną San Andreas. Nie grałem nigdy w żadną inną serię z gatunku „Grand Theft Auto” to i za dużo nie mogłem powiedzieć oraz porównać do innych części. Nie wiem, co wywołało u mnie taki nagły wzrost zainteresowania tą serią, ale spodobał mi się ten gatunek. I grałem słuchajcie, grałem długo, najczęściej przysiadując do komputera nocą i trzymając u boku kubek gorącej herbaty. Wiecie co w tej grze spodobało mi się najbardziej? Wolność. Nie miałem ograniczenia z góry o czasie trwania gry (bo jest ona niejako „nieskończona”), postać można było swobodnie rozwijać, dokonywać rzeczy podobnych, jak w rzeczywistości no i chyba najlepsze – wykonywanie misji. Zawsze fabuła dodawała trochę „ruszenia” całej akcji, jeśli już ciągłe trenowanie strzelania, chodzenie na siłownię i biegi się znudziły. Pamiętam dokładnie chwilę, gdy leciałem samolotem nad miastem, a na horyzoncie całą okolicę rozświetlał pomarańczowy błysk właśnie zachodzącego słońca, a w radiu leciał utwór „Green River” mojego ulubionego zespołu Creedence Clearwater Revival. To była niezapomniana chwila. Takich zresztą było o wiele więcej, podziwiając widoki w czasie poranka, burz, palącego łeb słońca jak i ogromnych obszarów mgły czy najpiękniejszych zachodów słońca. Człowiek nie czuł wtedy ograniczenia, miał dostęp do wszystkich możliwych terenów – miasto, wieś, lasy, góry… To było coś pięknego.

Kilka lat później, gdzieś koło początku czy to końca roku 2008 w grudniu, tuż po premierze zakupiłem „czwórkę”. Wtedy już moje zainteresowanie tą grą sięgnęło zenitu i szczerze mówiąc śledziłem każdy wpis i notkę o pojawieniu się tej gry w aktualnych czasopismach, gdzie zdecydowanie górowało tu „CD-Action”. Nie mam jednak pamięci do premier. Ale to, że wydałem na nią dużą sumkę, pamiętałem Gdzieś z samego ranka, a było jeszcze ciemno (przypominam – grudzień, środek) po powrocie ze sklepu „zabrałem się za nią”. Byłem wtedy przeziębiony czy coś i nie było mnie wtedy na uczelni, siedziałem sobie pod ciepłą kołderką czekając na uruchomienie się komputera. Otworzyłem pudełko, a te było bardzo kunsztowne – nie dość, że było w zwykłym plastiku jak większość gier, w dodatku miało jeszcze papierową rozkładaną okładkę, która po otwarciu pachniała swoistym zapachem nowości. W opakowaniu znalazłem dwie płytki a oprócz ulotek i instrukcji także ogromną mapę miasta. Dobrze pamiętam, że gra nie była jeszcze wtedy spolszczona (bo były to pierwsze dni premiery), a po polsku była jedynie owa instrukcja instalacji i inne te bonusy. I stało się, grę zainstalowałem, włączyłem i słuchajcie ku mojemu zdziwieniu na moim komputerze ta gra strasznie się cięła na najwyższych wymaganiach, nie miałem pojęcia dlaczego, ale pamiętam, że był to straszny problem wśród wielu innych użytkowników, bo w tym temacie były różne burze na forum. No cóż, musiałem ustąpić faktom. Grafikę zmniejszyłem, jakość tekstur i tak dalej, co dało mi oczywisty efekt. Nie mogąc się cieszyć w pełni tym, co oferowała gra na tle grafiki mogłem być zadowolony chociaż z tego, że pracowała bez żadnych zacięć.

Najgorsze, co pamiętam z tej gry to to, że odczułem ogromny jej niesmak w czasie grania. Przede wszystkim kłuły w oczy brak możliwości rozwoju postaci (czy to w strzelaniu, czy to na siłowni, czy to w bieganiu) oraz to, że brakowało na mapie terenów leśnych czy wiejskich. Dosłownie same miasta i nieliczne parki, w których drzewa przypominały te w czasie późnej jesieni, choć wnioskując z czasu gry był to środek lata. Ubyło także takich bonusów jak jazda rowerem czy traktorem. Niestety, ale odczucia do tej gry miałem bardzo mieszane. Ostatecznie, po zakończeniu fabuły rzadko kiedy odpalałem grę. Dlatego, że nudziła i to strasznie, bo właściwie po zakończeniu fabuły i wszystkich wątków pobocznych do roboty nie było nic innego jak tylko spotykanie się z przyjaciółmi i ewentualną dziewczyną.

Doczekałem się jednak chwili, gdy Rockstar wypuścił pierwsze informacje na temat nowej części. Widziałem, słyszałem, czytałem. Nie chcę snuć żadnych prawdopodobieństw, ale myślę, że najnowsza część będzie o wiele bardziej lepsza i dynamiczna od poprzednika i zdaje się, ze będzie przyciągać do monitora na dłużej, nawet pomimo ukończenia wątku głównego. Do premiery ponoć niedaleko. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czekać. Oby zmiany były wielkie, na plus oczywiście!