Home / Recenzje / Mad Riders – recenzja
Mad Riders – recenzja

Mad Riders – recenzja

Po tym jak Techland wydał nail’d’a i ogłosił prace nad kolejną grą wyścigową o quadach, było dla mnie oczywistym, że będzie to kontynuacja ich dzieła z 2010 roku. Okazało się jednak, że wrocławianie postawili na nową markę z już nie tak nowym podejściem do rozgrywki.

Obie gry są łudząco podobne. W obu ścigasz się na quadach, w obu postawiono na arcade i w obu wykonujesz niezwykłe powietrzne ewolucje. Mad Riders równie dobrze mógłby być odłamem marki nail’d i nikt nie powinien czuć urazy.

Co jednak nowego znajdziemy w tej niskobudżetowej produkcji? Pierwszą ważną rzeczą na jaką postawili developerzy są triki wykonywane zarówno w powietrz, jak i na ziemi. Tym zastąpiono niesamowicie wysokie skoki w nail’d. Nadal wiszenie w powietrzu jest tutaj na porządku dziennym, ale jednak nie w takiej skali.

660637_20120601_640screen001

Wraz z postępami w kampanii zdobywamy nowe poziomy. Im lepszą lokatę zajmiemy lub im więcej trików wykonamy, tym więcej doświadczenia otrzymamy. Ale co właściwie za levele otrzymamy? Nowe quady i urozmaicenia dla naszych maszyn w postaci różnorakich wzorów. Jest ich naprawdę sporo, a i też aparycję prowadzącego możemy zmienić, zakładając inny strój. Możecie jednak zapomnieć o dodaniu lepszego silnika, podwozia itp. Wszystkie quady mają z góry ustalone statystyki – pojemność dopalacza, przyczepność , konie mechaniczne, siła dopalacza, efektywność trików, sterowność w locie – i nic z tym nie zrobimy. NA to jednak można przymknąć oko, jeśli weźmie się pod uwagę rozmach projektu, a raczej jego brak.

Przyznam, że na początku Mad Riders odrzucił mnie modelem jazdy. Quady są jakby przytwierdzone do gruntu i ich sterowność jest sztuczna. Jednakże po kilku wyścigach zdążyłem się przyzwyczaić i zrozumiałem, że w zamierzeniach twórców miała to być lekka ścigałka na krótkie posiedzenia – bezstresowa rozrywka, gdzie bardziej realistyczny model byłby nie na miejscu.

660637_20120601_640screen002

Z czasem gra zaskakiwała mnie coraz pozytywniej; okazało się, że zaimplementowano tu masę rzeczy i fajnych ficzerów. Zacznijmy od wyścigów, które nie ograniczają się do „bądź pierwszy na mecie”. Jest tu walka z czasem, podążanie za znacznikami, wyścig z duchem zawodnika (co jest w praktyce walką o czas), czy rywalizacja polegająca na nabiciu jak największej liczby punktów z trików.

Na samym początku nie jesteśmy wykonać praktycznie żadnej ewolucji, jednak z czasem poznamy ich sporo. Są ślizgi, backflipy, fres airy i kilka innych. Uczenie się ich wiąże się bezpośrednio z postępami w kampanii.

Trasy nie są tak różnorodne jak w nail’d, gdzie mogliśmy zobaczyć chyba każdy typ nawierzchni i otoczenia, poprzez skute lodem trasy aż do wyjałowionych pustyń. Tym razem setting jest jeden; gęsta dżungla. Nie oznacza to jednak, że tory  stają się nudne, wręcz przeciwnie. Różnorodność nadal jest zachowana; raz natrafimy na wrak samolotu, innym razem ścigamy się na plażach, a na jeszcze innym poziomie zobaczymy posągi przywodzące na myśl kulturę Indii.

660637_20120601_640screen003

Na trasach porozmieszczane są dwa typy boostów – czerwone i niebieskie. Te pierwsze bezpośrednio dodają nam nitra, bez którego nie wygramy w późniejszych etapach. Niebieskie zaś można uaktywnić tylko na pewnych odcinkach torów.  Gdy już natrafimy na taką okazję, to możemy sprawić by na drodze pojawił się rząd czerwonych boostów lub odblokować skrót. Te drugie nie są dostępne od razu tak jak w innych grach wyścigowych. Wejścia do skrótów to zwykle wielkie drzwi lub ogromy kamień w kształcie okręgu, które odpowiednio się otwierają i przesuwają. Jednak największe wrażenie zrobił dla mnie patent z opadającym drzewem pustym w środku, gdzie to właśnie by mamy wjechać. Dodaje to sporo dynamizmu i jest przyjemne dla oka.

660637_20120601_640screen004

Dla fanów osiągnięć też przygotowano ich kilka. Nie jest to natomiast przytłaczająca liczba, bo mówimy o zaledwie dwunastu achivkach w stylu wykonaj x trików, zbierz x dopalaczy.

Jeśli wasze fundusze są ograniczone, a chcielibyście popykać w jakąś ścigałkę z dobrym  przelicznikiem jakość/cena to Mad Riders jest idealnym wyborem. Nie spodziewałem się, że za zaledwie 20zł dostanę tak kompletny i dopieszczony produkt. Nie natrafiłem na żaden zgrzyt techniczny – zero bugów, spowolnień, glitchy. Nic z tych rzeczy. Zamiast tego czekała mnie przyjemna zabawa na kilka godzin, idealna na krótkie sesje.