Home / Felietony / Next-geny, czyli co szykują nam obozy Microsoftu i Sony?
Next-geny, czyli co szykują nam obozy Microsoftu i Sony?

Next-geny, czyli co szykują nam obozy Microsoftu i Sony?

Przez ostatnie kilka tygodni Internet zalewany jest coraz to nowszymi plotkami na temat nowej generacji konsol. Strony branżowe prześcigają się w serwowaniu graczom informacji na temat PS4/X720 od „zaufanych informatorów”. Niektóre newsy są sprzeczne z innymi, co pokazuje czarno na białym, że branżowe media nie sprawdzają swoich źródeł przed publikacją. Dochodzi do takich sytuacji, że pewna osoba wysłała anonimowy e-mail ze specyfikacją techniczną przyszłych konsol do kilku zagranicznych redakcji. Całość była oczywiście nieprawdą, ale kilka stron opublikowało e-mail. Ten przykład pokazuje, że rzetelność dziennikarska to dzisiaj rzadkość i nie warto wierzyć we wszystko co przeczytamy na łamach Pocket-Lint czy Gizmodo.

Jednakże pewne detale stale się powtarzają, co może dać choć cień szansy, że część z nich jest prawdziwa. Jednego możemy być pewni; w przypadku next-genów wszystkie drogi prowadzą do Los Angeles na E3.

PS4-sony-e3-conference-

Sony w swoich konsolach chce widzieć przede wszystkim moc, pokazało to PSP, PS3 i Vita. Wszystko wskazuje więc, że i możliwości graficzne w PS4/Orbis przyprawią nas o opad szczęki. Niestety przez to cena sprzętu może być zdecydowanie za wysoka dla zwykłego Kowalskiego, co mocno dawało w kość Sony w 2006 roku. Tradycją już stało się, że każda ich konsola ma słaby start i musi nadganiać konkurencję. Jeśli Japończycy ponownie popełnią ten błąd, to chyba ktoś w zarządzie będzie musiał zmienić posadę.

Przy PlayStation 3 Sony przeznaczyło dużo środki na opracowanie Cella – równie kosztowna okazał się jego produkcja. Na dodatek różni się on na tyle od tego z czym mieli dotąd do czynienia developerzy, że pierwsze gry na czarnulce śmigały zdecydowanie gorzej od konkurencji. Tym razem pojawia się wiele głosów, mówiących, że wyciągnięto wnioski z lekcji i Sony zdecyduje się na sprawdzone wielordzeniowe procesory AMD. Podobno mają być oparte na układach APU z ośmioma rdzeniami i niskim taktowaniem. Układ graficzny też ma dostarczyć AMD (pozwoli to na zaoszczędzenie sporych środków) i ma być oparty na Radeonie z serii 6000 lub 7000. Całość w połączeniu z szybka pamięcią RAM da nam prawdziwy kombajn graficzny. Nie wiemy jedynie jaki dysk znajdziemy w środku: HDD, SSD,a może hybrydowy? Prawdopodobnie będzie to szybki HDD, bo choć cena SSD stale spada, to jednak nadal stoi na zbyt wysokim poziomie.

Microsoft tez prawdopodobnie postawi na AMD i zastosuje podobny układ co Sony, jednak z mniejsza liczbą rdzeni/mniejszym taktowaniem. Na korzyść Durango (robocza nazwa następcy Xboxa 360) ma działać większa liczba pamięci RAM – będzie to nawet 8GB. W jednym z wywiadów jeden z pracowników Microsoftu stwierdził, że Xbox 360 to nie konsola, a centrum multimedialne. I chyba właśnie tym tropem chce podążyć Microsoft, przeznaczając sporą część pamięci na obsługę systemu i dodatkowych usług.

xbox-720-green2

W 2005 roku zaprezentowano światu – według wielu graczy – najwygodniejszy pad z idealnym ułożeniem przycisków i kształtem – no może poza D-padem. Wielu posiadaczy PlayStation 2 zdecydowało się na kupno Xboksa 360 właśnie ze względu na wygodny kontroler.

Sony postawiło na Sixaxisa – identycznego do pada PS2, w którym zastosowano czujniki położenia. Były one używane w niektórych tytułach, ale koniec końców nie przyjęły się. Sony musiało wycofać się ze swojego pomysłu i już w 2008 roku na rynku pojawił się następca, DualShock 3 z wibracjami.

W PS4 Japończycy ponownie chcą zaimplementować czujnik ruchu, ale prawdziwą nowością ma być tylny panel dotykowy podobny do tego zastosowanego w Vicie. Miałby on służyć jako dodatkowy przycisk, ale pewnie na początku każda gra będzie miała go zaimplementowanego, a po roku-dwóch wszyscy o tym zapomną. Sony zamiast eksperymentować z dziwnymi wynalazkami powinno postawić na sprawdzony układ kontrolera do Xboksa 360. Nie wiadomo dlaczego panowie z Kraju Kwitnącej Wiśni za każdym razem chcą odkryć gaming na nowo i implementują nowe urządzenia, które po kilku latach są usuwane/zapomniane.

Warto też wspomnieć o ostatnich plotkach, w których mówi się, że podłączając drugi kontroler do sprzętu użytkownik będzie proszony o zalogowanie się do kolejnego konta PSN. Dzięki temu rozwiązaniu osiągnięcia byłyby nabijane na dwóch kontach jednocześnie. Jeśli plotki okazałyby się prawdą to pewnie wielu graczy określanych mianem „achievement whore” zdecydowało by się na Orbisa.

Sony-Ps4-codename-orbis

Gry używane od zawsze były solą w oku producentów, wydawców i dystrybutorów. Wszyscy próbują walczyć z tym zjawiskiem na różne sposoby; przypisywanie tytułów do konta via Steam, OnlinePass (przepustki dla trybu wieloosobowego) via Mortal Kombat, Battlefield 3, Fight Night Champion itd. Wszystko to jednak nie przeszkadza GameStopowi w sprzedaży ogromnych ilości używek, jest to bardzo dochodowy interes i pewnie niechętnie by z niego zrezygnowano.

Kwestia ta często budzi kontrowersje, a szczególnie wypowiedzi ludzi z branży, którzy przyrównują używki do piractwa. W tym wszystkim znajdują się też oczywiście głosy rozsądku – warto tu przytoczyć wywiad z twórcami Wiedźmina, którzy twierdzą, że walczyć z piractwem i używkami można poprzez wypuszczenie bardzo dobrej gry i wspieranie jej po premierze.

Innego zdania jest Rasmus Hojengaard w firmy Crytek, który uważa, że zablokowanie nienowych gier na PS4/X720 byłoby świetnym rozwiązaniem. W tym przypadku nie dziwię się jakie stanowisko przedstawił Rasmus, ponieważ to właśnie Crysis 2 był najczęściej piraconym tytułem 2011 roku. Produkcję nielegalnie pobrało ponad 3 miliony osób na swoje pecety – co jest równe faktycznej sprzedaży ze wszystkich platform!

Kwestię walki z grami używanymi nie przytoczyłem tu bez powodu; otóż do Sieci wyciekły dokumenty Sony, z których jasno wynikało, że koncern pracuje nad technologią zapobiegania handlu używkami. To czy gra była wcześniej już w innej konsoli miałoby być zapisywane na samym dysku. Pomysł o tyle kontrowersyjny, że Jack Tretton, szef Sony Computer Entertainment of America w jednym z wywiadów stanowczo potępił blokowanie gier używanych.

Jeśli Microsoft lub Sony zdecydowaliby się na system niepozwalający odpalać gier używanych, to bezapelacyjnie byłby to strzał w stopę. Wielu graczy po prostu nie stać na wydanie tych 200zł na nowy tytuł. Być może w Stanch Zjednoczonych uiszczenie tych 60 dolarów nie uderza tak mocno w portfel, ale jak na nasze warunki, nowe Call of Duty, Need for Speed’y czy Pro Evolution Soccer są po prostu za drogie. W takiej sytuacji albo musimy czekać na obniżki albo korzystamy z gametrade, by wymienić się za inną grę/kupić używkę.

Xbox-720-Red-KitGuru

Nie ma wątpliwości, że to właśnie konsole Microsoftu poczyniły się do popularyzacji zabawy przez Internet i po raz pierwszy zaprezentowały dopracowaną usługę sieciową. Właśnie ten krok pozwolił Amerykanom na zdobycie tak wielu klientów w czasach gdy na świecie królowało singleplayerowe PS2. Ludzie chcą grać z innymi graczami, a Xbox Live właśnie im to umożliwił na szerszą skalę, nie wspominając o Osiągnięciach.

Ważnym elementem XBL jest dział Arcade, w którym można zakupić odświeżone hity lub tytuły z mniejszym budżetem, ale dużą dawką grywalności. Pozwoliło to zaistnieć mniejszym studiom, które jak dotąd mogły liczyć jedynie na pecety. Teraz to właśnie te mniejsze gry zagarnęły sporą część rynku np. Minecraft, Fez czy Trials Evolution.

Sony w tej sferze miało spore zaległości i przez lata musiało nadganiać konkurencję, i choć minęło już 6 lat, to nadal znalazłoby się wiele irytujących rzeczy w PSN-ie, które należałoby już dawno naprawić.

Xbox Live był o tyle przełomowy, że po raz pierwszy wprowadził płatną usługę sieciową w konsoli. Wszyscy, którzy chcą pobawić się w hordę w Gears of War wraz ze znajomymi muszą corocznie płacić za subskrypcję konta Gold. Sony obrało inną drogę i nie kazało płacić posiadaczom PS3 – niestety ucierpiała na tym sama jakość usługi. Cóż, nie można mieć wszystkiego.

Japończycy zdali sobie jednak sprawę, że istnieje spora liczba użytkowników, którzy chętnie zapłaciliby za dodatkowe bonusy. Postanowili więc ruszyć z usługą PlayStation Plus w 2010 roku, w ramach której subskrybenci otrzymywali darmowe motywy, minisy, ekskluzywne zniżki. Było to przedsięwzięcie całkowicie nieopłacalne dla graczy i rok później przebudowano usługę oferując co miesiąc subskrybentom zupełnie za darmo tytuły z najwyższej półki.

Skończmy jednak te przydługie przypomnienie historii PSN-u i XBL; czas na to co czeka nas w przyszłości. Jeśli spojrzymy na poczynania Amerykanów w ostatnich latach i ich wypowiedzi w wywiadach, można dość do jednego wniosku. Dążą oni do ujednolicenia systemu na wszystkich swoich urządzeniach (właściwie już to zrobili) i chcą by nowy Xbox był prawdziwym centrum domowej rozrywki. Microsoft pragnie by smartfony, tablety, komputery i ich konsola działały pod jednym systemem. Ułatwiłoby to pracę developerom, umocniło pozycję firmy i ujednoliciło rynek.

Sam Xbox zaś już nie jest tylko konsolą – możemy na nim oglądać filmy, słuchać muzyki, przeglądać sieć, oglądać kanał ESPN itd. Prezes Microsoftu, Steve Ballmer posunął się do takich wniosków: „Xbox to nie konsola do gier. To centrum rodzinnej rozrywki.”. I pewnie właśnie tym tropem dalej firma będzie podążała. Czy im to się opłaci? W USA pewnie tak, ale na mniejszych rynkach jak Polska, gdzie większość tych dodatkowych usług jest niedostępna, zarządzi Sony.

Japończycy nie kryją się, że ich kolejna konsola będzie skierowana dla graczy i nie zamierzają romansować z różnymi dziwnymi kierunkami rozwoju. Kierują się oni strategią „Po co zmieniać coś, co działa?”.

Teraz bez wątpienia największą udręką dla posiadaczy peestrójki jest prozaiczna niemożliwość wysłania wiadomości do znajomego podczas gry. Patrząc na konkurencję, wydawałoby się, że to żaden problem. Niestety projektanci Sony zdecydowali się umieścić za mało pamięci RAM w systemie, przez co sytuacja tak wygląda.

Ciekawe czy podczas startu PSN-u bądź innej usługi sieciowej na Orbisie zostanie uruchomiona usługa PS Plus – skoro nie będzie zbyt wielu gier na premierze. Rozwiązaniem byłaby wsteczna kompatybilność. Sony jest teraz w o tyle komfortowej sytuacji, że w konsoli nie musi implementować dodatkowego sprzętu do emulacji. Jakiś czas temu wykupili oni serwis Gaikai specjalizujący się w steamowaniu gier z przeglądarki na ekrany komputerów. Czemu więc nie zrobić tego z grami z PS3, PS2?

W przypadku Xboksa 360; Microsoft opublikował listę gier wstecznie kompatybilnych z pierwszą konsolą producenta. Poszło gładko i bez bólu w przeciwieństwie do konkurencyjnego PlayStation. Inaczej było w przypadku wydawania nowych gier – Microsoft całkowicie odpuścił sobie Xboxa i wyłączył usługę Xbox Live. Sprawił w ten sposób,że jego pierwsza konsola szybko umarła.

Teraz mając tak duża bazę użytkowników (ponad 70 milionów) taki krok byłby co najmniej kontrowersyjny. Gdy na rynku pojawi się Xbox 720, to zapewne Amerykanie nie wyłączą XBL. Xbox Live Gold przynosi zbyt dużo zysku, żeby odcinać sobie gałąź, na której się siedzi. W przypadku gier kompatybilność pewnie będzie stuprocentowa lub tylko część tytułów odpalimy na nowej maszynce Micro. W końcu nie szykują oni żadnych wynalazków w bebechach.

xbox-720-a-690x388

Jedną z ciekawszych kwestii związanych z przesiadką na nową generację będą bez wątpienia osiągnięcia, które nabiliśmy na swoim koncie – zarówno na Xboksie 360, jak i na PS3. Jest wielu graczy, którzy przez kilka lat katowali się różnorakimi crapami, tylko po to, żeby nabić punkty Gamerscore lub zdobyć Trofea. Wraz z przesiadką na nową maszynę mieliby to wszystko stracić? Z drugiej strony wszyscy zaczynający zabawę na nowej konsoli mieliby na starcie kilka lat pracy w plecy.

Najłatwiejszym rozwiązaniem byłoby, danie osobom, które osiągnęły określoną pulę punktów odznakę na profilu/Gamercard. Coś w stylu konta Premium w Battlefieldzie 3, gdzie nieśmiertelnik subskrybenta różni się od innych. I nowi zaczynaliby na tych samych warunkach i starsi użytkownicy byliby w pewien sposób wynagrodzeni.

ps4_release_date

Jako, że struktura obu sprzętów ma opierać się na częściach spotykanych w pecetach, tworzenie gier będzie zdecydowanie prostsze dla developerów. Wszyscy, którzy potrafią programować na komputery i Xboksa 360 nie będą powinni mieć problemu z przesiadką na nowe maszynki. W tej generacji producenci musieli zmagać się procesorem PS3 – Cellem – który swoją budową różnił się od wszystkiego z czym miały do czynienia studia tworzące gry. Przez to gry na Xboksa 360 wyglądały lepiej i działały płynniej – mimo że w teorii to Sony miało mocniejszą maszynę. Wszystko rozbiło się o trudne programowanie, z którym najlepiej poradziły sobie wewnętrzne studia takie jak Naughty Dog.

Przez to, że developing na wszystkie platformy ma być podobny, koszty produkcji mogą być o wiele mniejsze. Przełoży się to oczywiście na ceny gier i ich optymalizację i choć nie spodziewałbym się, że tytuły konsolowe będą tak tanie jak pecetowe, to ich cena powinna zmaleć o kilkanaście procent.

whatsnextforplaystation_0

Start wojenki na tytuły ekskluzywne pomiędzy Microsoftem, a Sony bez wątpienia należał do Xboksa 360. Już na premierze gracze mogli cieszyć się trzecią częścią Project Gotham Racing, masą sportówek od EA, Ridge Racer 6 i koszykówką od 2K. Stworzono też masę portów tytułów z peceta jak Quake 4 czy Call of Duty 2. W tym samym roku, w którym zadebiutowała konsola wypuszczono też Dead or Alive 4. Jednym słowem: było w co grać.

Analogicznie Sony radziło sobie o wiele gorzej i na starcie jedyną większą świeżą i duża marką jaką mogli się pochwalić był Resistance, który okazał się sporym rozczarowaniem. Przez dłuższy czas poszukiwano tytułu, który pociągnie sprzedaż sprzętu, co wydaje się nie do pomyślenia teraz, gdy jesteśmy zalewani świetnymi exclusivami od Japończyków.

Po kilku latach sytuacja się odwróciła i to Microsoft jest w odwrocie – exclusivy z osttanich lat można policzyć na palcach jednej ręki – Gears of War, Forza, Halo, Fable i tytuły na Kinecta. Dla porównania na PS3 zagramy w God of War, Uncharted, Gran Turismo, Heavy Rain, Killzone, inFamous, LittleBigPlanet, MotorStorm, Yakuzę i można tak wymieniać bez końca.

Pod koniec życia tej generacji coraz więcej tytułów staje się multiplatformami: Dark Soul na pececie i Xboksie 360, Alan Wake na pececie, Final Fantasy na Xboksie 360 itd. Twórcą już nie opłaca się wydawać gry na jednej platformie, ponieważ baza użytkowników została podzielona mniej więcej po równo, gdzie wcześniej ponad 100-milionową rzeszą graczy mogło poszczycić się PS2.

Ciekawe czy po premierze nowych maszynek znowu na rynku pojawi się sporo exclusivów, czy jednak trend wydawania wszystkiego na wszystkim utrzyma się i tylko Sony będzie wychodziło z tego obronną ręką. Jako, że większość komputerów działa pod kontrolą Windowsa, Microsoft mógłby wydawać swoje tytuły zarówno na swojej konsoli, jak i na pecetach. Jednakże z biznesowego punktu widzenia takie posunięcie byłoby nieakceptowalne, ponieważ Microsoft zarabia głównie na sprzedaży gier – certyfikacja itd. – a z tytułów pecetowcyh zysków by nie było – chyba, że chodziłoby o studia wewnętrzne.

weeqw

Nie ma wątpliwośćie, że Xbox 720 zadebiutuje wraz z nową wersją Kinecta. Sukces kontrolera ruchowego Microsoftu zaskoczyło chyba ich samych i aktualnie najlepiej sprzedającą się grą na konsole Amerykanów pozostaje Kinect Adventures, który znalazł już powyżej 20 milionów nabywców! Wynik godny podziwu, szczególnie, że koszty produkcji dzieła Good Science Studio były o wiele mniejsze od topowych gier AAA.

Teraz jedyne co wystarczy zrobic to usprawnić urządzenie, zmiejszyć jego cenę i sukces murowany. Według wielu plotek na Kinect 2.0 zagramy w cztery osoby jednocześnie.

PS Move choć radzi sobie całkiem nieźle, to jednak daleko mu od wyników niegdysiejszego Natala. Świecące pałeczki od Sony nie zrewolucjonizowały rynku, a jedynie usprawniły pomysł zastosowany w Wii – i chyba to jest głównym powodem braku spektakulartnego sukcesu. Pomysł Microsoftu był świeży i gdy na E3 prezentowano oba urządzenia można było odnieść dziwne wrażenie, że Move powstał tylko po to, żeby mieć jakąś odpowiedź na poczynania Microsoftu.

 Xbox-720

Nie pozostaje nam nic innego jak czekać do czerwcowych targów E3 – jeśli tam nie zostaną zapowiedziane konsole, to Microsoft i Sony zrobią to wcześniej. Najbliższe miesiące będą bez wątpienia obfitowały w masę przecieków, plotek, ploteczek i wreszcie oficjalnych zapowiedzi – zarówno sprzętu, jak i gier. Nie wiem jak Wy, ale ja nie mogę się doczekać początku lata.