Home / Recenzje / Niesamowity Spider-Man – recenzja gry
Niesamowity Spider-Man – recenzja gry

Niesamowity Spider-Man – recenzja gry

Każdej premierze filmu na podstawie komiksu ze stajni Marvela towarzyszy premiera gry, będąca epilogiem, prologiem lub alternatywną wersją wydarzeń z dużego ekranu. Niestety koszty licencyjne często nie pozwalają zainwestować wydawcom większych pieniędzy w projekt, przez co cierpi sama gra.

Od ładnych kilku lat żadna filmowa adaptacja nie mogła poszczycić się większym uznaniem i ginęła pośród innych crapów lub co najwyżej produkcji dobrych. Trend ten przełamał Batman: Arkham Asylum, który ni stąd ni zowąd zdobył serca graczy i recenzentów, i w nie jednym rankingu zdobył tytuł gry roku 2009. Dwa lata później Rocksteady ponownie nie zawiodło i dostaliśmy jeszcze lepszego mrocznego rycerza. W międzyczasie nieźle radziły sobie też gry o Transformerach, jednakże żadna z nich nie wybiła się tak jak nietoperz.

647137_20120605_640screen002

Teraz światło dzienne ujrzał kolejny tytuł z superbohaterem w roli głównej – i to nie byle jakim. W kinach wszyscy fani człowieka-pająka oglądali Niesamowitego Spider-Mana, a w tym czasie gracze mogli cieszyć się grą o tym samym tytule.

Produkcją zajęło się studio Beenox, które ostatnimi czasy tworzyło wspomniane wcześniej Transformersy – raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem. Wydawałoby się więc, że tytuł trafia w całkiem dobre ręce. Premiera wersji pecetowej, którą recenzujemy, była opóźniona względem konsolowej, ale nawet ten czas nie pozwolił twórcom na doszlifowanie gry i wypuszczenie dopieszczonego dzieła.

Zabawę zaczynamy na wycieczce po Oscorp wraz z naszą wybranką serca, Gwen. Warto tu zaznaczyć, że wydarzenia tu przedstawione dzieją się po tych w filmie. A więc przemierzając co raz to nowe pomieszczenia wielkiej korporacji, trudno nie zauważyć, że wszędzie pełno jest mutantów o ludzkich i zwierzęcych cechach. Wszystko (wydawało by się) dobrze chronione przez ochronę i nanoboty, które są oczkiem w głowie Smytha – nowego właściciela Oscorp. Niestety jeden z mutantów po ujrzeniu Parkera dostał szału i wydostał się. W środku zapanował chaos, potwory wydostały się do miasta szerząc zarazę, a maniakalny Smyth próbuje uśmiercić pająka dzięki swojej armii robotów. Sytuacja nie za ciekawa.

647137_20120605_640screen004

Jako, że twórcy postawili na sandboxa, nie ma problemu by zwiedzić cały Nowy Jork, szczególnie, że bujanie się na pajęczynie zostało wykonane fachowo. Bohater wykonuje masę przyjemnie wyglądających ewolucji w powietrzu, a najlepsze jest to, że poradzono sobie także z problemem wpadania wprost na budynki. Otóż jeśli podczas naszego huśtania zetkniemy się z wieżowcem to nasz pająk będzie po nim biegł, wspomagając się pajęczyną. Małą rzecz, a cieszy. Dzięki temu eksploracja świata jest zdecydowanie płynniejsza. Nie zabrakło też spokojniejszego pełzania po dowolnej powierzchni, przy czym czasami naprawdę ciężko połapać się, gdzie idziemy i czy pełzamy na ścianie bądź suficie. Beenox przewidział też i to, i (będąc na ścianie) zawsze możemy powrócić do standardowej orientacji – nasz pajączek zmienia pozę i elegancko możemy zaplanować następne ruchy. Dodatkowo Spidey potrafi przejść w „tryb skupienia”, w którym zwalnia czas, a my możemy dokładnie nakierować herosa na odpowiednią ścianę/przeciwnika. Wszystkie miejsca, na które możemy wskoczyć są przejrzyście pokazane w postaci naszego „ducha”.

Niestety przemierzanie ogromnej metropolii utrudnia tragiczna optymalizacja i masa pomniejszych bugów. O ile w zamkniętych przestrzeniach gra chodzi bardzo dobrze, to w podczas powietrznych ewolucji animacja znacznie zwalnia. Tekstury doczytują się powoli, a wręcz mozolnie. Dochodzi do nawet takich sytuacji, że jeżeli bardzo szybko będziemy przemierzać uliczki, to budynki stracą tekstury i zostanie sam model 3D. Na dodatek sama gra nie wygląda zachwycająco, dlatego niski framerate boli tym bardziej. Z technicznego punktu widzenia The Amazing Spider-Man to crap i typowy przykład słabego portu.

647137_20120619_640screen004

Na szczęście lepiej jest z samą zawartością tytułu: pełno tu zadań pobocznych, które stanowią bardzo dużą część składową produkcji i bez nich rozgrywka byłaby krótsza o nawet połowę. Są tu zarówno typowe zapychacze w stylu przeniesienia zainfekowanej osoby do punktu kwarantanny, jak i lepiej wyreżyserowane pościgi za złodziejami lub napad na bank – zdecydowanie najlepsza misja poboczna. Dla osób lubujących ciche akcje zaserwowano wyzwania Oscorp, w których musimy po cichy wyeliminować kilku przeciwników i poszperać w komputerach firmy. Są też bardziej przyziemne zadania jak robienie zdjęć do artykułów naszej zaprzyjaźnionej reporterki. Jest to bardzo fajny akcent dla fanów, którzy wiedzą, że fotografia była bardzo ważną częścią historii o Spider-Manie. Całość zamykają żałosne wyzwania, które dzielą się na dwa rodzaje: Xtreme Races i Xtreme Videos. Pierwszy polega na jak najszybszym dostaniu się do kilku punktów, drugi natomiast przedstawiony jest w formie kręcenia wideo. Pająk sam wykonuje różnorakie ewolucje, a my jedynie musimy przesunąć kilka razy kamerę, żeby dobrze go uchwyciła. Wygląda to żałośnie i pokazuje, że twórcy mieli niezły pomysł, ale nie umieli zaimplementować go do gry. Wystarczyłaby możliwość odtworzenia tych nagrań później w menu i już wyglądałoby to inaczej. Wymieniając to wszystko czuję, że Beenox naprawdę chciał zrobić grę dla miłośników komiksu/kreskówki, ale zabrakło mu umiejętności. Pełno tu smaczków, które są przyćmione przez niedoróbki różnego rodzaju.

647137_20120619_640screen021

Na potwierdzenie tej tezy mogę przytoczyć fakt, że po mieście porozrzucane są strony komiksu i po uzbieraniu pewnej liczby odblokowuje się prawdziwy komiks, który możemy przeczytać w menu! Przy czym eksploatowanie świata umilają zabawne teksty Parkera w stylu „Hmm, może powinienem zamówić subskrypcję” lub „a podobno prasa umiera”. Takiego właśnie Spideya pamiętamy – luźnego gościa z zabawnymi komentarzami.

Developerzy pokusił się też o wprowadzenie kilku alternatywnych kostiumów, które oczywiście też trzeba odblokować.

Po kilku godzinach zabawy, nie trudno zauważyć, że twórcy mocno zapatrzyli się w produkcję Rocksteady i zastosował tu identyczny system walki. Zwycięstwo zależy tu od wyczucia tempa i opiera się głównie na kontrach. Największym plusem tego rozwiązania jest oczywiście prostota i widowiskowość. Wzorowanie się jednak nie skończyło jedynie na tym; znajdą się tu przeciwnicy, których trzeba przeskoczyć, a by zadać im jakiekolwiek obrażenia. Spider-Man zupełnie jak Batman nie radzi sobie z bandytami wyposażonymi w broń palną i zdecydowanie preferuje ciche ataki z ukrycia. Czy można nazwać to plagiatem, to oczywiście kwestia sporna, przecież pająk też nigdy nie lubił bezpośrednich starć, a wolał szybkie ataki z ukrycia i wycofanie się. System ten więc ma ręce i nogi.

Każda nowa produkcja musi posiadać system rozwoju postaci i nie inaczej jest tu. Pająk może rozwijać swoje umiejętności na dwa sposoby – ulepszając umiejętności walki wręcz lub odblokowując nowe ciosy przy użyciu sieci. Walki z ludzkimi przeciwnikami nagradzane są punktami, które pozwalają na rozwój pierwszej kategorii, a doświadczenie z pojedynków z robotami pozwala zainwestować w pajęcze zdolności.

647137_20120605_640screen005

Całość została oparta na filmie tak więc wszyscy wrogowie nie wyglądają jak ci z komiksu/kreskówki. Rhyno i Scorpion zostali przedstawienie jako mutanty przez co ich wątek nie wiązał się z żadną historią i został potraktowany po macoszemu. Nie zaprzeczę, że walki z bossami były dobrze zaprojektowane i są jedną z najlepiej zrobionych części składowych, ale samo lanie po mordzie dla lania po mordzie, to nie wszystko.

Choć produkcja stoi na bardzo średnim poziomie, to o dziwo bawiłem się przy niej świetnie! Być może jest to spowodowane tym, że człowiek-pająk to mój ulubiony bohater komiksu i chyba właśnie dla takich osób skierowana jest gra. Przyjemność z huśtania się po pajęczynie i eksploatowania świata dawał mi masę frajdy. Psuła ją jednak niska liczba klatek, przez co funu było o wiele mniej. Gdyby wyeliminować niedoróbki natury czysto technicznej, mógłbym szczerze polecić Niesamowitego Spider-Mana. Jeśli więc macie konsole i lubicie postać pająka, to kupujcie i się nie zastanawiajcie!