Home / Recenzje / Nihilumbra – recenzja
Nihilumbra – recenzja

Nihilumbra – recenzja

Nihilumbra to produkcja dość nietypowa. Gdyby ktoś miał klasyfikować gry jako sztukę, to z pewnością dzieło BeautiFun Games bez problemu by się załapało. Wielcy wydawcy często nadużywają górnolotnych określeń jak „doświadczenie”, „przeżycie”, „immersja”, ale na koniec dostajemy produkt bez duszy. Być może dopracowany i ogromnie grywalny, ale jednak pozbawiony tego „czegoś”, co czyni małe gry wyjątkowymi. Na szczęście na ratunek przychodzi dzieła takie jak Nihilumbra.

nihi1

Zabawę zaczynamy jako mała plama/maź, która próbuje wydostać się z tzw. Pustki. Jak dotąd była jej integralną częścią, ale jakimś cudem zdołała zbiec. Na samym początku maź przybrała kształt pierwszego napotkanego przedmiotu o humanoidalnych kształtach , którym był strach na wróble (od tego miejsca nazwijmy go „straszek”). Niestety radość z uwolnienia nie trwa długo, bowiem Pustka nie chce pozwolić na ulotnienie się swojej cząstki i rusza w pogoń.

Przez cała zabawę towarzyszy nam narrator, który objaśnia straszkowi co właśnie spotkał, jak działa świat i daje nam do zrozumienia, że ma wątpliwości co do sensu naszego istnienia. Nieustannie swoim głosem przypomina, że straszek jest tylko małym, nic nieznaczącym trybikiem w świecie i prędzej czy później zostanie pochłonięty i zakończy się jego żywot. Tajemniczy Mr. Gogeta podkładający głos spisał się świetnie – jego głęboki i ciepły głos pozwala na jeszcze większe wczucie się w świat. Dodatkowo najważniejsze kwestie każdej wypowiedzi wyświetlane są wielką czcionką na ekranie, co idealnie wkomponowuje się w melancholijną atmosferę. Gra została spolonizowana, ale o dziwo nie znalazłem żadnych mankamentów i niedoróbek – jakich można się było spodziewać, biorąc pod uwagę „rozmach” projektu. Czasami jednak zdania nie mieszczą się na ekranie i część jest „zjadana”. Na szczęście takie sytuacje można policzyć na palcach jednej ręki.

nihi2

Wszelkie tła były rysowane ręcznie i osoba odpowiedzialna za tę część powinna otrzymać mocną piątkę z plusem. Pod względem artystycznym naprawdę nie ma do czego się przyczepić, wszystko sprawia wrażenie spójnego dzieła i trzymania się początkowego zamysłu bez żadnych odchyleń i kompromisów.

Ze strony rozgrywki jest już nieco gorzej, ale najważniejsze – pomysł – został wykorzystany świetnie. Nihilumbra to platformówka 2D z mocnym naciskiem na zagadki logiczne, te opierają się na wykorzystaniu „farby” o różnych kolorach, z których każda ma specyficzne właściwości. Przykładowo wybierając niebieski kolor, jesteśmy w stanie nanieść na ziemię pokrywę lodową, po której postać  będzie się ślizgać. Zielony kolor daje sprężystość, czerwony podpala wrogów (ale równie dobrze może ranić i nas), brązowy działa jak klej, a żółty robi za przewodnik prądu.

Oczywiście, żeby zdobyć każdy trzeba przejść odpowiedni etap. Przykładowo na początku gdy otrzymujemy niebieski kolor, to przemierzamy lodowe krainy, gdzie silne zamiecie uprzykrzają eksploracje miejscówki. Później zielony kolor nabędziemy w lesie, a brązowy na pustyni. I tak każdym jest po kolei.

nihi3

Zagadki logiczne to jednak nie jedyna przeszkoda na drodze do poznania sensu istnienia straszka. Pustka wszędzie porozmieszczała stwory, z którymi jakikolwiek bezpośredni kontakt kończy się śmiercią protagonisty. Można sobie z nimi poradzić w różnoraki sposób np. pod ich stopami użyć lodowej podłogi, a na ścianę nałożyć klejący brązowy kolor. W ten sposób rozpędzony potwór rozbije się na niej i przyklei. Innym razem można skorzystać z zielonej farby, gdy w pobliżu jest działo. Wystarczy, że w miejsce uderzenie pocisku powierzchnię posmarujemy sprężystą mazią, a ta odbije go i trafi we wroga. Możliwości jest tak dużo jak antagonistów – są standardowo zachowujące się (lecz już tak standardowo  niewyglądające) crawlagggary, są vaccumumory, które pochłaniają wszystko,  co znajduje się naprzeciw nim, są też shyphonisty, które działają jak czujny strażnik i perfekcyjny strzele wyborowyc ze swoją śmiertelną wiązką laserową. Jest ich cała masa. Każdy przeciwnik różni się znacznie techniką działania i wyglądem. Nie ma tu mowy o pójściu na skróty typu „zróbmy przeciwnika jedynie silniejszego/szybszego itd.”.

A co jeśli jakiś etap stanie się za trudny i przez dłuższy czas nie wpadniemy na jego rozwiązanie? Wtedy system podpowie jakiej farby i gdzie powinniśmy użyć, poprzez nienachlane poświaty farb w odpowiednim miejscu. Czasami było to irytujące – w końcu, to w pewien sposób przyznanie się do porażki. Jednak zdarzyło mi się to niewiele razy i to jedynie w początkowych etapach. Później dość łatwo dało się rozgryźć cała mechanikę i wpaść na odpowiednie rozwiązanie. Zabawa jest bardzo płynna i daje masę frajdy.

nihi4

Nihiliumbra może nie jest grą rozbudowaną, w której spędzimy wiele godzin zabawy, ale wszystkie elementy składowe zostały wykorzystane wzorowo. Jest to kompletny produkt – developerzy nie porzucili gameplayu na rzecz klimatu, ani na odwrót. Jest to historia i przeżycie, którego powinien doświadczyć każdy gracz zmęczony wielkimi hitami i poszukujący nowych wrażeń.

Grę do recenzji dostarczyła firma Techland

logo Techland