Home / Felietony / PlayStation Meeting – czyli wszystko w jednym miejscu
PlayStation Meeting – czyli wszystko w jednym miejscu

PlayStation Meeting – czyli wszystko w jednym miejscu

Prawdziwe oczekiwania na zapowiedź PlayStation 4 zaczęły się na początku lutego, kiedy to Sony wypuściło tajemniczy teaser. Nie mówił on wiele, ale większość graczy domyślała się, że chodzi o kolejną generację. Wszelkie wątpliwości rozwiały ukazujące się kolejno materiały przypominające nam historię marki. W krótkich filmikach Japończycy zaprezentowali jak radziło sobie pierwsze PlayStation, dwójka i aktualna trójka. Znalazło się też miejsce dla konsol przenośnych – PSP, PS Vita – oraz samych gier.

Sony wie jak narobić wokół siebie sporo szumu i z każdym kolejnym dniem i przeciekiem nie mogłem doczekać się konferencji PlayStation Meeting zaplanowanej na 20 lutego. W Polsce zaczęła się ona o dość spartańskiej porze, bo po 24:00, ale i tak nie powstrzymało mnie to od oglądania jej na żywo. Na szczęście zerwanie nocki opłacało się, a to co zaprezentowano zdecydowanie satysfakcjonuje.

Cały event zaczął i prowadził prezes Sony, Andrew House. Jego pojawienie się na sali zostało poprzedzone kolejnym filmem z serii „zobaczcie ile wspaniałych gier powstało na nasze konsole”. Od tego momentu zaczęła się typowo PR-owska gadka. Ilość użytych słów typu: magiczne doświadczenie, wielki krok, niesamowita technologia, usługi społecznościowe, kontent, wizja przyszłości itd. byłą zdecydowanie za duża. Na szczęście branża zdążyła mnie już przyzwyczaić do nudnych wstępów, więc jakoś specjalnie mnie to nie męczyło. Po przydługawej i nic nie wnoszące przemowie House’a na scenie pojawił się Mark Cerny. Człowiek ten od ponad 30 lat jest w branży, pracując w różnych zespołach developerskich i tworząc takie tytuły jak Crash Bandicoot, Uncharted, Resistance czy Ratchet & Clank.

Mark-Cerny

Jak się okazało oprócz tych dokonań, w ostatnich latach był również głównym architektem nowego PlayStation. Patrząc na to przy ilu grach pracował i jak wielkie doświadczenie posiada, wydaje się, że jest to więcej niż odpowiednia osoba na tym stanowisku. Szkoda tylko, że talent do tworzenie gier nie przełożył się na talent do publicznych występów. Gość ma naprawdę dobry głos i potrafi się nim świetnie posługiwać, ale jego miny były przerażające. Okazało się, że nie jest to moja odosobniona opinia i w Sieci znalazłem masę ludzi o podobnych spostrzeżeniach.

Ponownie widownia była zasypywana PR-owskimi hasłami, ale przyszedł też czas na konkrety. Podczas tworzenie PlayStation 4 Sony pytało wiele studiów developerskich, jak powinna wyglądać ich konsola i jak ułatwić im pracę. Tak więc hasłem bebechów next-gena stało się „od graczy, dla graczy”. Przejdźmy jednak do samych konkretów: budowa PS4 będzie mocno przypominać peceta. Sercem tego potwora będzie procesor oparty na architekturze x86, wspierać go będzie oddzielna karta graficzna (nie wiadomo co dokładnie) i 8GB pamięci GDDR5. Szczególnie ta ostatnia nowinka cieszy, ponieważ przed oficjalną zapowiedzią plotki mówiły o „jedynie” 4 gigabajtach. Japończycy zdecydowali się dorzucić dodatkowe kostki około miesiąc przed konferencją, o czym nie wiedzieli sami developerzy! Natomiast nasze gry będą przetrzymywane w pojemnych dysku HDD, którego pełnej specyfikacji także nie podano. Więcej było tu ogólników niż konkretnych informacji, ale taki był zamysł eventu; narobić szumu i sprawić, że o niejasnościach będzie się mówić przez kolejne tygodnie. Przy tych wszystkich dobrych wiadomościach boję się jedynie o cenę, mam nadzieję, że PS4 nie popełni tego samego błędu co PS3 na starcie, czyt. zaporowa cena.

bebechy

Po tych nowinkach prowadzący szybko przeszedł do zaprezentowania światu nowego kontrolera: DualShocka 4. Swoją budową mocno przypomina poprzednika, ale jest większy i znalazło się na nim kilka ficzerów. Pierwszym i chyba najważniejszym jest panel dotykowy umieszczony na samym środku kontrolera. Plotki nie pomyliły się też co do przycisku Share – ale jego omówimy w dalszej części artykułu. Na padzie znalazł się też panel świetlny, który będzie identyfikował gracza i logował na jego konto PlayStation Network. Pomoże w tym dodawana do konsoli kamera, która będzie mogła też śledzić pozycję kontrolera w 3D (Move w padzie(?)). Wychodzi więc na to, że przecieki mówiące o zdobywaniu trofeów na jednej konsoli przez dwóch graczy okazały się prawdą.

dualshock-4_175et

Przyszedł w końcu czas na zaprezentowanie mocy konsoli i na pierwszy ogień poszło demo technologiczne Unreal Engine 4 od Epica. Kolejnym była symulacja miliona niezależnych obiektów na silniku Havok. Obliczaniem tego zajmowała się jedynie karta graficzna, bez wsparcia CPU.

Dema demami, ale przyszedł czas na to, co najbardziej grzeje graczy, czyli gry. Na pierwszy ogień poszedł tytuł, na którym pracuje sam Mark Cerny w japońskim studiu Sony. Będzie to platformówka 3D, w której głównym bohaterem będzie niejaki Knack (jest to też tytuł samej gry). Sercem Knacka jest kula wypełniona energią, która potrafi przyciągnąć pobliskie przedmioty, by uformować ciało naszego stworka. Przerywniki filmowe przywodziły na myśl filmy Pixara i wygląda na to, że szykuje się świetny tytuł dla najmłodszych. Ja jednak także zamierzam Knacka spróbować; nie tylko dlatego, że niewiele dobrych platformerów powstaje w ostatnim czasie, ale także dla fizyki. Efekty cząsteczkowe pokazane w gameplayu robiły niesamowite wrażenie – Knack naprawdę stworzony był z kilkudziesięciu niezależnych przedmiotów, a całość świetnie animowano. Warto jeszcze wspomnieć, że developerzy chyba mocno zapatrzyli się na świat Warhammera i Warhammera 40,000. Nie chodzi o te, że pojawiają się tu Orkowie, ale to to jak wyglądają i z jakich maszyn korzystają. Fani bitewniaków pewnie zauważą podobieństwa.

Przydatną funkcją zaprezentowaną później była możliwość uśpienia konsoli; jesteś w trakcie emocjonującej walki z bossem, ale musisz skoczyć szybko do sklepu? Nie ma problemu; jeden przycisk i konsola przechodzi w hibernację. Okazało się też, że w środku siedzi drugi chipset, dzięki czemu aktualizowanie gier będzie działo się w tle. Sony poszło nawet jeszcze dalej i update’y zostaną pobrane gdy konsola będzie uśpiona, nie pobierając przy tym dużo prądu. To jednak nie wszystkie niespodzianki; kupując tytuł na PSN-ie nie będziesz musiał czekać kilku godzin na pobranie go, żeby w końcu móc zagrać. Teraz wystarczy, że część produkcji znajdzie się na dysku i już można zacząć zabawę – reszta ściąga się w tle. Genialne?

Całkowicie przemodelowano interfejs konsoli; teraz jest znacznie czytelniejszy i przejrzystszy. Patrząc na niego pierwszy raz miałem dziwne wrażenie, że panowie programiści inspirowali się nową szatą Steama. Posiadaczy peestrójki ucieszy pewnie fakt, że i w PS4 będziemy zdobywać trofea i prawdopodobnie z migracją kont nie będzie problemu. Nie podoba mi się jedynie fakt, że Sony chce żebyśmy korzystali z prawdziwych imion i nazwisk zamiast nicków.

ps4-interface-2

Oficjalnie potwierdzono też, że możliwe będzie nagrywanie filmów przy użyciu przycisku Share – wystarczy nacisnąć go i wybrać od którego do którego momentu mamy zapisać wideo. Przesyłanie filmu nie przeszkodzi w kontynuowaniu zabawy, ponieważ także działa w tle. Widać, że koncern zauważył prężnie rozwijającą się masę let’s playerów w YouTube, którzy cieszą się ogromną popularnością wśród graczy pecetowych. Teraz ten sam renesans mogą przeżyć i konsolowcy.

To jednak nie koniec; jako, że część osób nagrywających filmy z gier czasem je streamuje, to i ta opcja znajdzie się w nowej czarnulce. Wasi znajomi mogą na żywo oglądać wasze poczynania i na bieżąco komentować, to co dzieje się u ciebie. Nie możecie przejść danego etapu, a podpowiedzi przyjaciela nie wystarczają? Teraz rozwiązanie jest bardzo proste; oddaj kontrolę nad grą drugiemu graczowi, a ten pomoże ci w przejściu trudnego etapu – wszystko przez Internet.

Nie zabraknie też aplikacji PlayStation służącej do komunikacji ze znajomymi na smartfony i tablety – ten ruch jest akurat oczywistym kierunkiem rozwoju. Zapatrzenia na serwisy społecznościowe nie poprzestały jednak na tym; w jednej z zakładek znajdzie się ściana z komentarzami naszych znajomych, dodanymi przez nich filmikami i zdobytymi trofeami. Jest to o tyle lepsze od Facebookowego rozwiązania, że wszystko co wrzucą nasi znajomi będzie stricte związane z naszym hobby i ilość śmieciowych postów będzie ograniczona.

Gaikai-2

Kolejnym mówcą był prezes Gaikaia, David Perry. Jakiś czas temu Sony kupiło firmę – stąd pojawienie się jej na prezentacji. Okazało się, że inwestycja była strzałem w dziesiątkę i granie w chmurze będzie wspierać i koegzystować z tradycyjną dystrybucją. Fani cyfrowego grania będą mogli odpalić każdy tytuł z biblioteki PlayStation Network przy pomocy serwerów Gaikaia – bez zbędnego czekania na pobieranie. Ograniczyć nas może jedynie łącze o niskiej przepustowości.

Gaikai rozwiąże też problem wersji demonstracyjnych – teraz każdy tytuł będzie miał triala, dzięki czemu łatwo sprawdzimy czy dana pozycja jest warta naszych pieniędzy. Z informacji naszego złotoustego Davida można było też dowiedzieć się, że będziemy mogli rozmawiać ze znajomymi niezależnie od ogrywanego tytułu. Usunięto więc jedną z największych bolączek obecnego systemu – brak cross-game chatu. Było to spowodowane zbyt małą ilością pamięci RAM, gdzie teraz nie będzie z tym problemu.

remote-play-vita

Choć głównym punktem PlayStation Meeting było PlayStation 4, to nie zabrakło tez miejsca dla Vity. Ta umożliwi remote play – zapytacie co to takiego? Pozwólcie, że przedstawię to na przykładzie: gracie na stacjonarnej konsoli w Assassin’s Creed ale musicie się zmywać, bo ktoś chce skorzystać z telewizora. Nie ma żadnego problemu; odpalamy Vitę i gramy od tego samego punktu, w którym skończyliśmy zabawę. Sony chce aby każdy tytuł wychodzący na ich sprzęt wykorzystywał tą technologię, ale jak będzie naprawdę, przekonamy się po premierze.

servicesPS4

Nie zabrakło tez typowo Microsoftowych aplikacji do oglądania telewizji, filmów, słuchania muzyki itp. Sony nawiązało współpracę z Amazonem, MLB (amerykańska liga baseballu), Netflixem (największa wypożyczalnia filmów na świecie), NHL-em (liga hokejowa), Facebookiem i kilkoma innymi. Widać tu gołym okiem inspirację gigantem z Redmond, ale lepiej niech Sony uczy się od lepszych (przynajmniej w tej dziedzinie), aniżeli miałoby stać w miejscu.

I teraz najważniejsza informacja; na PS4 będzie możliwe odpalanie tytułów z PS3,PS2 i PSX-a! Oczywiście mówimy tu o graniu w chmurze, ale nawet to ucieszy graczy, którzy chcieliby nadrobić zaległości bądź cofnąć się w czasie i spróbować swoich sił w ICO czy pierwszego God of War. Te wszystkie nowinki brzmią aż za dobrze, a jako, że Sony ma we krwi problemy przy starcie konsol stawiałbym, że remote play będzie wykorzystywany tylko w tytułach Sony albo odpalanie gier ze starszych generacji wystartuje późno po starcie PS4. Istnieje jeszcze opcja, że nie wszystkie warte uwagi tytuły znajdą się w bibliotece Sony.

Sony od początku przekonywało, że brało do serca opinie developerów, a najlepszym sposobem na potwierdzenie tej tezy jest oczywiście film, na którym twórcy z różnorakich studiów chwalą dzieło Japończyków. Znaleźli się na nim przedstawiciele następujących studiów: Ready At Dawn Studios (kieszonkowy God of War), Double Fine (Brutal Legend), Quantic Dream (Heavy Rain), Worldwide Studios (zespół wewnętrznych studiów Sony, ich dzieła to np. PlayStation All-Stars Battle Royale), Harmonix (Rock Band), Ninja Theory (Enslaved: Odyssey to the West), Santa Monica (God of War na stacjonarki), Naughty Dog (seria Uncharted), Polyphony Digital (seria Gran Turismo). Znalazło się też kilku innych przedstawicieli producenta. Widać, że Sony nie utonęło w samouwielbieniu i na ekranie mogliśmy zobaczyć nie tylko wewnętrzne studia koncernu, ale także developerów third-party. Swoją drogą byłoby zabawnie gdyby jednak Sony zdecydowało się zaprezentować opinie jedynie swoich developerów – teraz przynajmniej zachowują pozory prawdomówności.

helghasteyehaveyou12

Prawdziwa uczta dla graczy jednak dopiero miała się zacząć. Ze sceny ponownie byliśmy zasypywani górnolotnie brzmiącymi i niewiele mówiącymi hasłami z ust Michela Danny’ego z Worldwide Studios. Na szczęście jego rola ograniczyła się właściwie do zapowiedzi przedstawiciela Guerilla Games. A z czego słynie Guerilla? Oczywiście z Killzone’a, który towarzyszy marce od PS2 i nie zmieni się to w najbliższym czasie. Herman Hulst, współzałożyciel studia ujawnił, że pracuje nad Killzone Shadow Fall i niekrótko po tym pokazano gameplay. Seria ta zawsze była postrzegana jako kombajn, który ma pokazać możliwości konsoli Japończyków. Nie inaczej było i tym razem – graficznie przedstawia się to wręcz wyśmienicie, a i sama rozgrywka napawa optymizmem. Nie zerwano oczywiście ze schematem korytarzowych shooterów ze sporą dawką skryptów – i to był po części bład. Podczas jednej ze scen jeden z Helghastów biegnie by skoczyć na pokład swojego statku. Prowadzący specjalnie chybił i skupił się na samym pojeździe, bo kolejna część gameplayu wiązała się bezpośrednio z walką z tym osobnikiem, więc nie mogło go zabraknąć. Gdyby w niego celował, pokazałby pewnie, że jest on nietykalny.

Po tym od razu zaczął się pokaz kolejnej produkcji – DriveClub od twórców MotorStorma. Będzie to gra wyścigowa przywodząca na myśl takie serie jak Test Drive Unlimited, Project Gotham Racing czy Forza. Twórcy przywiązali ogromną wagę do jak najrealniejszego przeniesienia prawdziwych samochodów na ekrany telewizorów. Jako, że gracz będzie mógł obejrzeć cały pojazd z każdej ze stron w widoku z pierwszej osoby, takie posunięcie z pewnością ucieszy fanów motoryzacji. Jednakże czas przejść do rdzenia rozgrywki, bo ta zapowiada się interesująco. Gracze będą tworzyć swoje drużyny, po to by rywalizować z innymi zespołami z całego świata. Taka koncepcja jest wynikiem coraz większego wpływu serwisów społecznościowych i chęci graczy do zabawy z innymi. Jeśli będziecie mieli zgraną paczkę, to pewnie taki pomysł wypali. Ja jednakże nie jestem pewien, czy ten dość nowatorski pomysł szybko nie upadnie, a po dwóch latach nikt nie będzie pamiętał czym był DriveClub.

Czas na przejście do kolejnej prezentacji w zupełnie innych klimatach. Nowy prowadzący uświadamiał widownie jak bardzo nasze społeczeństwa są inwigilowane przez władzę – ogromna ilość kamer, przeszukiwania na lotniskach, Wszystko oczywiście jest dla naszego bezpieczeństwa, niestety kosztem wolności. W tym momencie przypomniał mi się cytat Miltona Friedmana: „Społeczeństwo, które przedkłada bezpieczeństwo nad wolność, nie ma ani jednego, ani drugiego. Społeczeństwo, które przedkłada wolność nad bezpieczeństwo, będzie się szczyciło i jednym, i drugim.”. Jeśli chodzi o sam świat pełen policji, przeszukiwań, przesłuchań i podejrzeń, to bardzo mi się to spodobało – w końcu coś w miarę oryginalnego. Nieźle się jednak zdziwiłem gdy po obejrzeniu trailera, okazało się, że chodzi o kolejną część inFamous o podtytule Second Son. Pierwsze co przychodziło mi na myśl to Prototype, zresztą sami zobaczcie:

W międzyczasie z ust Michaela padło stwierdzenie, że PS4 będzie „najbardziej otwartą konsolą dla niezależnych twórców”. Świetnie, że Sony zamierza postawić też na mniejszych twórców – w końcu nie mogli przejść obojętnie obok takich sukcesów jak Minecraft na Xboksa, Fez czy Super Meat Boy. To jednak czy Sony rzeczywiście otworzy się na kilkuosobowe zespoły okaże się gdy będą one wydawać swoje tytuły na PSN-ie lub okaże się, że były to tylko czcze gadki i mydlenie oczu chwytliwymi sloganami.

Sony żeby pokazać, że nie blefuje zaprosiło na scenę twórcę Braida, Jonathana Blow’a, który pracuje nad kolejnym projektem i zgadnijcie co? Tytuł nie będzie peestrójkowym exclusivem, ale najpierw zadebiutuje na PS4. The Witness pozwoli nam przemierzać różnorodną wyspę, a zupełnie nowatorskim pomysłem ma być możliwość szybkiego dojścia do danego punktu, bez konieczności wracania się przez całą mapę… Serio, nie brzmi to zbyt górnolotnie, ale może jestem zbyt zaściankowy na takie „nowości”. Warto za to pochwalić oprawę przywodzącą na myśl filmy animowane i… Mincerafta. Nie ma tu mowy o powalającej grafice lub efektach specjalnych, ale i nie o to chodzi w grach indie. Grafika wygląda bardzo plastycznie, prosto i kolorowo. Oglądając trailer miałem ciągle w głowie „Notch macałeś w tym palce?”.

Po pokazaniu Killzone’a grający wysłał gameplay prosto na Facebookowy profil Sony, a po prezentacji The Witness każdy mógł przekonać się, że film już dotarł i każdy może go obejrzeć.

ps4_quantic_dream_head_demo

Gry nie kończą się na strzelaniu, pięknej grafice i widowiskowych starciach z bossami. Jest to także przeżycie, historia i charakterystyczni bohaterowie – coś co pozwala wsiąknąć w świat i naprawdę przejmować się losami naszej postaci. Ekspertami od tych kwestii jest nie kto inny jak studio Quantic Dream. Nie zapowiedzieli jednak nowej gry – pracują aktualnie nad Beyond: Two Souls – ale pokazali coś nie mniej ciekawego. Była to prezentacja możliwości ich silnika na modelu twarzy starca. Nie chodziło jedynie o samą ilość detali, ale to to jak wirtualna facjata potrafi wyrażać emocję. Mistrzem w tej kwestii jest zespół Team Bondi z L.A. Noire, ale wygląda na to, że nowy projekt Quantic Dream będzie mógł nawiązać z nim walkę. Model nie był żadnym renderem; twórcy zapewniają, że takie cuda są dostępne normalnie na PS4 – choć pewnie, żeby coś takiego zobaczyć, będziemy musieli czekać kilka lat.

Jeszcze inne spojrzenie na gry ma studio Media Molecule, którego przedstawiciel pojawił się później. To goście od LittleBigPlanet, którzy za priorytet stawiają sobie kreatywność i tym razem mieli do pokazania coś innego. Przy okazji potwierdzono, że muve nie odchodzi do lamusa, bo ich tytuł będzie go wykorzystywał. Developerzy rzeźbili z jego pomocą różnorakie figury i wyglądało na to, że z odpowiednimi umiejętnościami rzeczywiście da się to zrobić. Na tym prezentacja mogłaby się zakończyć, ale Media Molecule poszło dalej i zaczęli sterowali już ukształtowanymi ludzikami. Te zajęły się instrumentami muzycznymi i zaczęły grać. Nie mam pojęcia komu taki wynalazek może przypaść do gustu. Niech jednak chłopaki eksperymentują, a może wpadną przy tym na jakiś rzeczywiście fajny patent.

ps4-developers

Sony będzie mogło liczyć w przyszłości na wsparcie od największych graczy w branży. Na ekranie pokazano listę firm, które będą tworzyć gry z myślą o PS4. Znaleźli się tu najwięksi gracze w postaci EA, Bethesdy, Konami, 2K, Rockstara itd. nie zabrakło jednak małych zaskoczeń – Paradox Interactive, CD Projekt RED. Paradox znany jest z tworzenia hardkorowych strategii na PC, które z konsolami nie mają nic wspólnego. Czyżby wraz z nową generacją miała nastąpić ekspansja RTS-ów na zamknięte architektury? A może developerzy chcą spróbować swoich sił na całkowicie nowym terenie z czymś zupełnie nowym?

Dla polskich graczy najważniejszą informacją jednak jest to, że Wiedźmin 3: Dziki Gon trafi na PS4. Już wcześniej twórcy mówili, że celują w najnowszy sprzęt, ale oficjalnie nie mogli powiedzieć o peesczwórce. Teraz żadna platforma nie powinna być pokrzywdzona graficznymi możliwościami Wieśka.

 capcom

Niektóre firmy pokazały wsparcie już na konferencji, a na pierwszy ogień poszedł Capcom. Występy japońskich twórców nigdy nie wychodzą dobrze i tradycja została pociągnięta dalej. Yoshinori Ono, producent Street Fighter IV na początku próbował mówić po angielsku, ale wyglądało to tak jakby każde słowo sprawiało mu ból. Dlatego po nieśmiesznych żartach pałeczkę przejął tłumacz (dzięki bogu). W krótkim filmiku wprowadzającym pokazano historie miłości Capcomu do konsol PlayStation, gdzie na nich swoje skrzydła rozwinęła seria Resident Evil, Monster Hunter czy Devil May Cry. Okazało się, że koncern ma już przygotowany silnik z myślą o next-genach, a nazywa się Phanta Rhei – wszystko płynie. Pierwszą produkcją, która będzie na nim śmigała będzie deep down. Z trailera można było jednak odnieść złudne wrażenie, że będzie to kolejna część Dark Souls. Poziom grafiki był zdecydowanie spreparowany i nie nastawiałbym się, na taki poziom szczegółów. Jest to pewnie analogiczna sytuacja z E3, gdzie Sony zaprezentowało rendera Killzone’a 2, który miał niewiele wspólnego z właściwym tytułem. Niemniej szykuje się niezła sieka dla fanów mrocznych RPG-ów.

241612

To jednak nie koniec japońskich twórców, bo na scenie pojawił się przedstawiciel Square Enix. Niestety twórcy Finala nie zdecydowali się na tłumacza, czego całkowicie nie mogę zrozumieć. Może to ma być jakaś forma kary dla dziennikarzy? Starczy jednak tego znęcania się nad akcentem skośnookich; czas przejść do tego co pokazali. A pokazali niewiele, bo tech-demo ich silnika Luminous Studio. Szczerze powiedziawszy to chciałbym, żeby z zaprezentowanego filmu zrobiono prawdziwą grę, bo świat w nim przedstawiony wydawał się bardzo ciekawy i mający potencjał. Nie szczędzono od pochwał dla konsoli; podobno jest bardzo potężna i superłatwa dla developerów. Na koniec rzucono informacją, że już w tym roku na PS4 wyląduje nowa odsłona Final Fantasy. Biorąc pod uwagę, że w Polsce japońskie erpegi nie są zbyt popularne, to ta informacja nie wywoła u naszych graczy fali entuzjazmu.

ubisoft_logo_172k9

Kolejnym dużym graczem okazał się francuski Ubisoft. Ich najbardziej pożądanym tytułem jest oczywiście Watch Dogs. Po pierwszym pokazie przez Internet przelała się masa pozytywnego odzewu graczy. Szczerze powiedziawszy nie widziałem fenomenu tego tytułu, ale po pokazaniu dema na PlayStation Meeting zmieniłem swoje zdanie o 180 stopni. Trudno nie zauważyć tutaj podobieństw do serii Assassin’s Creed – mam tu na myśli typowe dla Animusa „siatkowanie obrazu”, system walki i płynność poruszania się. W końcu stoi za tym ten sam developer. Jestem pod ogromnym wrażeniem ilości sposobów na ucieczkę – gdy przebijemy oponę radiowozu, kierowca straci nad nim kontrolę i czeka go kraksa. Przy pomocy naszego telefonu będziemy mogli zatrzymać pociąg, wskoczyć na niego i sprawić, żeby znowu ruszył – a my sprawnie znikamy z oczu stróżom prawa. Żadna z tych rzeczy nie była oskryptowana i wygląda na to, że to gracz będzie miał nad wszystkim kontrolę. Jeśli miałby powstać nowy AC umiejscowiony w niedalekiej przyszłości, to w dużej mierze wyglądałby pewnie właśnie tak.

blizzard

A na koniec przygotowano niemałą niespodziankę dla wszystkich; na scenie pokazał się przedstawiciel Blizzarda. Aktualnie developer kojarzy się jedynie w pecetowymi grami pokroju StarCrafta czy World of Warcraft. Warto jednak przypomnieć, że ich początki były zupełnie inne; zaczynali od tytułów konsolowych i znowu mają powrócić do swoich korzeni. A pierwszym krokiem w tę stronę będzie… Diablo III na PS3 i PS4! Od dłuższego czasu można było znaleźć wiele plotek na temat konsolowej wersji. Jednakże od pecetowej premiery minęło tyle czasu, że większość osób straciła nadzieję, a tu taka niespodzianka.

Train2game-blog-activision-logo-image

Ostatnim zaprezentowanym tytułem okazał się Destiny od Activision. Być może niektórzy z was wiedzą, ale warto przypomnieć, że jego twórcami jest studio Bungie. Tak, te Bungie od serii Halo – największego hitu bezpośredniej konkurencji Sony, Microsoftu. Teraz panowie zmienili strony i szykują nam kolejnego FPS-a, ale tym razem mocniej nastawionego na zmagania sieciowe. Świat stworzony na potrzeby produkcji wydaje się bardzo różnorodny i obfity w możliwości do tworzenia ciekawych historii. Destiny nie będzie jednak peesczwórkowym exclusivem, ale otrzyma pewien kontent na wyłączność – dokładnie jaki jeszcze nie wiadomo.

Nie wiem jak wy, ale na mnie Sony wywarło pozytywnie wrażenie. Widać, że wyciągają wnioski z poprzedniej generacji nie chcą popełnić tych samych błędów. Mam tu na myśli trudną architekturę i brak gier na starcie. Teraz tworzenie na PS4 ma być bardzo łatwe, a i będzie w co pograć na premierze. Zdecydowano się też na mocne usieciowienie – streamy, przesyłanie filmów. Japończycy wpadli też na uilające użytkowanie konsoli ficzery typu odpalanie tytułu przed ściągnięciem czy identyfikacja gracza za pomocą pada. Nie wiem czy można nazwać to rewolucją, ale jest to zdecydowanie ewolucja w dobrym kierunku. Teraz wyczekujmy ruchu Microsoftu i E3 – Sony ma jeszcze kilka asów w rękawie w postaci Santa Monici czy Naughty Dog.