Składy: Lech Poznań – Crvena Zvezda – kto jest faworytem na papierze?

Dwumecz Lecha Poznań z Crveną Zvezdą Belgrad w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów 2025/26 już przeszedł do historii. Serbski klub wygrał dwumecz 4:2 (3:1 w Poznaniu, 1:1 w Belgradzie) i awansował do fazy play-off, zostawiając mistrzów Polski z niczym. Ale czy na papierze różnica między tymi zespołami była naprawdę tak wyraźna? Analiza składów, budżetów i doświadczenia europejskiego pokazuje, że Crvena Zvezda była faworytem z jasno określonych powodów – przewaga finansowa, doświadczenie w Lidze Mistrzów i szerokość kadry mówiły same za siebie.

Warto przyjrzeć się temu starciu dokładniej, bo choć wynik może wydawać się jednoznaczny, poznaniacy wcale nie spisali się na straconej pozycji. Mecze pokazały, gdzie leżą różnice między polskim mistrzem a zespołem regularnie grającym w europejskiej elicie.

Składy meczu Lech Poznań – Crvena Zvezda

Poniżej znajdziesz zestawienie składów, które wyszły na murawę w rewanżowym spotkaniu rozegranym 12 sierpnia 2025 roku w Belgradzie. To właśnie te jedenastki miały zadecydować o awansie do kolejnej rundy eliminacji.

🇷🇸
FK Crvena Zvezda
4–2–3–1
12.08.2025
1 : 1
🇵🇱
Lech Poznań
4–2–3–1
45'C. Ndiaye
M. Ishak90'
FK Crvena Zvezda
Lech Poznań
Matheus
1
N. Tiknizyan
23
M. Veljkovic
13
Rodrigo
5
Seol Young-Woo
66
T. Elsnik
21
R. Krunic
33
P. Olayinka
14
Bruno Duarte
17
S. Babicka
80
C. Ndiaye
9
41
B. Mrozek
4
J. Moutinho
16
A. Milic
72
M. Skrzypczak
2
J. Pereira
43
A. Kozubal
23
G. Thordarson
14
L. Bengtsson
77
L. Palma
20
R. Gumny
9
M. Ishak
FK Crvena Zvezda
Lech Poznań
Matheus, N. Tiknizyan, M. Veljkovic, Rodrigo, Seol Young-Woo, T. Elsnik, R. Krunic, P. Olayinka, Bruno Duarte, S. Babicka, C. Ndiaye
B. Mrozek, J. Moutinho, A. Milic, M. Skrzypczak, J. Pereira, A. Kozubal, G. Thordarson, L. Bengtsson, L. Palma, R. Gumny, M. Ishak
Ławka rezerwowych:
Ławka rezerwowych:
O. Glazer, I. Gutesa, M. Ivanic, M. Bajo, Milson, J. Sljivic, A. Katai, V. Kostov, N. Stankovic, S. Lekovic, V. Lucic, V. Milosavljevic
K. Bakowski, M. Pruchniewski, T. Ouma, M. Gurgul, F. Szymczak, B. Fiabema, B. Baranski, W. Monka, S. Dudek, K. Lisman, P. Rodriguez

Bilans bezpośrednich starć

Przed sezonem 2025/26 Lech Poznań i Crvena Zvezda nigdy wcześniej się nie spotkały. Dwumecz w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów był historycznym pierwszym starciem tych drużyn. Lech Poznań przegrał na własnym terenie z Crveną Zvezdą 1:3 w pierwszym meczu trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów, a tydzień później spotkanie w Belgradzie zakończyło się wynikiem 1:1.

Agregat 2:4 w dwumeczu oznaczał, że Crvena Zvezda wybiła Lechowi Poznań Ligę Mistrzów z głowy

W kontekście tego dwumeczu bilans bezpośredni pokazywał 1 zwycięstwo Crvenej Zvezdy, 0 zwycięstw Lecha i 1 remis. Serbska drużyna udowodniła swoją wyższość zwłaszcza w pierwszym spotkaniu, gdzie pokazała klasę, wygrywając z Lechem 3:1 na ich stadionie i stawiając solidny krok w kierunku kolejnej fazy.

Droga do tego starcia – forma obu zespołów

Forma przed dwumeczem mówiła wiele o potencjale obu drużyn. Crvena Zvezda wygrała wszystkie pięć swoich meczów tego sezonu, strzelając 21 goli i tracąc tylko trzy. To imponujący bilans, który pokazywał ofensywną moc Serbów.

W poprzedniej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów Crvena Zvezda Belgrad pewnie pokonała Lincoln Red Imps FC – pierwszy mecz na wyjeździe zakończył się skromnym zwycięstwem 1:0, a rewanż na własnym stadionie to prawdziwy pokaz siły – 5:1 dla Serbów. Taka przewaga pokazywała, że zespół z Belgradu potrafi rozjechać słabszego rywala, ale też wygrywać trudne mecze na wyjeździe.

Lech również miał za sobą udaną kampanię w poprzedniej rundzie. Lech Poznań miażdżył Breidablik aż 7:1 na swoim terenie, a w rewanżu na wyjeździe podtrzymał dobrą passę i wygrał 1:0. Wysoka wygrana u siebie i czyste konto na wyjeździe – poznaniacy pokazali, że potrafią być skuteczni w eliminacjach, choć islandzki Breidablik to zdecydowanie inny poziom niż serbski gigant.

Przewaga Crvenej Zvezdy przed meczem

Eksperci spodziewali się wyrównanego meczu, z „Both Teams to Score” jako popularną prognozą wśród bukmacherów, choć Lech był nieznacznie za Crveną Zvezdą w rynkach bukmacherskich, mimo że przewaga własnego boiska mogła okazać się kluczowa. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej brutalna dla poznańskiego zespołu.

Budżety i możliwości finansowe

Tutaj różnica była naprawdę wyraźna. Crvena Zvezda Belgrad ma budżet przekraczający 60 milionów euro, a w ostatnich dwóch sezonach grała w Lidze Mistrzów. To daje zupełnie inne możliwości transferowe i pozwala zatrzymywać najlepszych zawodników.

W ostatnich trzech latach Crvena Zvezda na pakiecie zawierającym transfery wychodzące z klubu, nagrody od UEFA za udział w pucharach (dwa razy Liga Mistrzów) oraz przelewy od głównego sponsora, rosyjskiej firmy „zbanowanej” przez resztę Europy, uzyskała około 200 mln euro przychodu. To astronomiczna suma w porównaniu do możliwości polskich klubów.

Klub Budżet Udział w LM (ostatnie 2 sezony) Przychody (ostatnie 3 lata)
Crvena Zvezda Ponad 60 mln euro Tak (2 razy) Ok. 200 mln euro
Lech Poznań Wielokrotnie mniejszy Nie Znacznie mniej

Crvena Zvezda obiektywnie rzecz biorąc, była i jest faworytem dwumeczu w III rundzie eliminacji – serbska legenda wydaje dużo pieniędzy i ma również doświadczenie gry w europejskich pucharach. To właśnie ta przewaga finansowa pozwala budować szeroką kadrę i reagować na kontuzje kluczowych zawodników.

Doświadczenie europejskie – przepaść między klubami

Historia startów w eliminacjach Ligi Mistrzów pokazuje, jak trudno polskim klubom przebić się do elity. Lech Poznań, spoglądając na historię istnienia Champions League (od sezonu 1992/93), po raz pierwszy stanął do eliminacyjnej walki w premierowej edycji, po zmianie nazwy z Pucharu Europy Mistrzów Klubowych – pierwszym rywalem, który okazał się lepszy od Lecha, był szwedzki IFK Göteborg w II rundzie, następnie w sezonie 1993/94 porażka na tym samym etapie ze Spartakiem Moskwa.

Eliminacyjne porażki Lecha w XXI wieku

Kolejne podejście to już XXI wiek i kampania 2010/11, w III rundzie lepsza okazała się Sparta Praga. Następnie sezon 2015/16 i przegrana (również III runda) ze szwajcarskim FC Basel. Ta przedostatnia – wliczając nadal trwającą – czyli 2022/23, to kompromitująca wpadka już w I rundzie eliminacji z azerskim Karabachem.

Na udział polskiej drużyny w fazie grupowej (obecnie ligowej) Ligi Mistrzów kibice czekają od sezonu 2016/17

Polski zespół ostatni raz w europejskiej elicie występował w sezonie 2016/17 – zaszczytu tego dostąpiła wówczas Legia Warszawa. Tym samym nie udało się 34. podejście mistrza Polski do rozgrywek, odkąd obrały one kształt Ligi Mistrzów – do tej pory do „piłkarskiego raju” znad Wisły udało się dostać tylko Legii Warszawa (dwukrotnie) i Widzewowi Łódź.

Kluczowi zawodnicy obu drużyn

W składzie Lecha na rewanżowy mecz zabrakło kilku istotnych nazwisk. Niedostępni zawodnicy dla Lecha Poznań to: Afonso Sousa (kontuzja), Daniel Håkans (kontuzja), Patrik Wålemark (kontuzja), Radosław Murawski (kontuzja). Te absencje mocno ograniczyły rotację i możliwości taktyczne duńskiego szkoleniowca.

Po stronie Crvenej Zvezdy sytuacja wyglądała znacznie lepiej. FK Crvena Zvezda nie miała żadnych niedostępnych zawodników. Pełna dyspozycyjność kadry to ogromna przewaga w dwumeczu eliminacyjnym.

Mikael Ishak – bohater Lecha

Mikael Ishak strzelał gole we wszystkich meczach Kolejorza w tych eliminacjach, a po meczu na Marakanie jego dorobek wynosił już sześć trafień. Szwedzki napastnik był absolutnie kluczowy dla poznańskiego zespołu i pokazał, że potrafi strzelać bramki nawet przeciwko znacznie silniejszym rywalom.

Mistrzowie Polski nie wyjechali z Serbii na tarczy za sprawą swojego szwedzkiego napastnika. To właśnie Ishak dał nadzieję w obu meczach, choć nie wystarczyło to do odwrócenia losów dwumeczu.

Rade Krunić – doświadczenie z najwyższej półki

Już w 9. minucie pierwszego meczu po szybkiej, składnej akcji gola strzelił 34-krotny reprezentant Bośni i Hercegowiny Rade Krunić. To właśnie doświadczony pomocnik stał się postrachem dla Lecha, po rzucie rożnym swojego drugiego gola strzelił z bliska Krunić w drugiej połowie pierwszego spotkania.

Senegalczyk w barwach Crvenej Zvezdy wziął na siebie odpowiedzialność w końcówce pierwszej połowy rewanżu i zamieniając rzut karny na bramkę, praktycznie przypieczętował awans gospodarzy. Cherif Ndiaye pokazał zimną krew w kluczowym momencie.

Analiza pierwszego meczu w Poznaniu

Od początku meczu tempo było bardzo intensywne, a oba zespoły grały otwarty i ofensywny futbol – mistrzowie Serbii naciskali i to oni bardzo szybko objęli prowadzenie. Gol Krunicia w 9. minucie był zimnym prysznicem dla ponad 40 tysięcy kibiców na stadionie przy Bułgarskiej.

Przewaga Lecha w końcu została udokumentowana golem – w 34. minucie Joao Mouthinho precyzyjnie dośrodkował, a Mikael Ishak popisał się pięknym strzałem z woleja i wyrównał na 1:1. To była nadzieja, że poznaniacy mogą powalczyć o korzystny wynik przed rewanżem.

Niestety, druga połowa przyniosła rozczarowanie. Po zmianie stron Lech zaczął z zapałem, ale to raz jeszcze goście objęli prowadzenie – po rzucie rożnym swojego drugiego gola strzelił z bliska Krunić, co prawda Mateusz Skrzypczak był bliski wybicia piłki, ale ta jednak przekroczyła całym obwodem linię bramkową.

Minuta Wydarzenie Wynik
9′ Gol – Rade Krunić (Crvena Zvezda) 0:1
34′ Gol – Mikael Ishak (Lech Poznań) 1:1
Po przerwie Gol – Rade Krunić (Crvena Zvezda) 1:2
Końcówka Gol – Crvena Zvezda 1:3

Po drugim golu przyjezdni nabrali wiatru w żagle, a poznaniacy przygaśli. Trzecia bramka tylko potwierdziła dominację gości i stawiała Lech w bardzo trudnej sytuacji przed rewanżem.

Rewanż w Belgradzie – misja niemożliwa

Mimo porażki w pierwszej potyczce sztab szkoleniowy Lecha nie tracił wiary w sukces – „Mamy dwa gole do odrobienia, ale jest to możliwe. Nie musimy się specjalnie stresować od początku meczu i rzucać od razu wszystkich sił. 90 minut to dużo czasu na to, aby zdobyć dwie bramki” – powiedział trener Niels Frederiksen.

Piłkarze Lecha musieli być świadomi gorącej atmosfery, jaka czekała ich na belgradzkiej Marakanie. Stadion Rajko Mitić to jedno z najtrudniejszych miejsc do gry w Europie, a serbscy kibice potrafią stworzyć piekielną atmosferę.

Mecz przyniósł pewne nadzieje dla Lecha. Obraz gry zmienił się od momentu, kiedy rywale dostali czerwoną kartkę – Crvena umiejętnie potrafiła zabić mecz, czy też zabić czas, co zrozumiałe w tej sytuacji. Mimo gry w przewadze poznaniacy nie potrafili wykorzystać sytuacji.

Nie było jakiejś ogromnej różnicy między Lechem a Crveną Zvezdą – o końcowym wyniku zadecydowały detale, doświadczenie Serbów pozwalało im wychodzić z każdej opresji

Dziurę w obronie trener ekipy z Belgradu załatał Veljko Milosavljeviciem, a osłabieni gospodarze, którzy górowali nad poznaniakami dyscypliną taktyczną, nie dali się zamknąć na własnej połowie. To pokazało klasę i doświadczenie serbskiego zespołu.

Szerokość kadry – gdzie Lech przegrał walkę

Jednym z kluczowych elementów, który zadecydował o przewadze Crvenej Zvezdy, była szerokość kadry. Piłka to dość prosty sport, ale nie na tyle, by zakładać, że drużyna jest w stanie utrzymać taką grę i taką intensywność na pełnym dystansie, gdy wiadomo, że w drugiej połowie musi dojść do zmian, które obniżą jej piłkarską jakość – w przypadku Lecha było wiadome, że nie doszło do pomyłek w wyborze składu, bo Niels Frederiksen nie miał żadnego pola manewru.

W chwili, gdy Zvezda wpuszczała na boisko czystą jakość, w Lechu wchodzili piłkarze po prostu wypełniający luki po kolegach (żaden z nich nie okazał się lepszy od zawodnika, którego zmieniał, choć plusika można zapisać przy nazwisku Thordarsona).

Kontuzje w kluczowym momencie

Lech miał sporo pecha, skoro przed walką o puchary poważnych kontuzji doznali Patrik Wallemark, Radosław Murawski, czy Daniel Hakans – a każdy z nich by się w środę przydał, ale różnica między polskimi zespołami a krezusami ze średniej półki polega na tym, że ich stać na zalepienie dziur, gdy taka nagle wyskoczy.

Lech nie jest dziś budowany źle – jest budowany na miarę możliwości, które dziś posiada, tyle, że te możliwości są wielokrotnie mniejsze, niż te Crvenej Zvezdy. To brutalna, ale uczciwa diagnoza sytuacji polskiego mistrza.

Wnioski – czy Lech miał szansę?

Na papierze Crvena Zvezda była zdecydowanym faworytem tego dwumeczu. Budżet przekraczający 60 milionów euro, doświadczenie z dwóch ostatnich sezonów Ligi Mistrzów, pełna dyspozycyjność kadry i szerokość składu – wszystko to przemawiało za serbskim zespołem.

Lech pokazał jednak, że potrafi walczyć. Remis w Belgradzie, bramki Ishaka w obu meczach, waleczność mimo kontuzji kluczowych zawodników – poznaniacy udowodnili, że różnica nie jest przepastna pod względem piłkarskim. Problem leży gdzie indziej: w możliwościach finansowych i głębokości kadry.

Porażka Lecha Poznań 1:3 na swoim terenie z Crveną Zvezdą nie była optymistycznym akcentem w kontekście rewanżu w Belgradzie – wygląda na to, że na awans trzeba będzie poczekać co najmniej do roku 2026. Droga do Ligi Mistrzów pozostaje dla polskich klubów niezwykle trudna, a ten dwumecz był kolejnym dowodem na przepaść między ekstraklasą a europejską średnią półką.

Faworytem na papierze była Crvena Zvezda i to potwierdziła na boisku. Nie przez przypadek – po prostu miała wszystkie atuty po swojej stronie.