Tytuł tekstu pewnie brzmi dość dziwnie, ale prawda jest taka, że nie ma żadnych powodów, aby się dziwić. Przechodząc już do tematu, przyjęło się, że lockdown to problem. Lockdown to oczywiście kłopot, ale warto pamiętać o tym, że nie należy wszystkich oceniać tą samą miarą.

Gry świetnym przykładem

Zresztą wystarczy zwrócić uwagę na gry. Już ponad rok (przynajmniej według oficjalnych danych) zmagamy się z koronawirusem. Pierwszym skojarzeniem z tą walką jest zamykanie firm i apelowanie o ograniczanie kontaktów społecznych. Czasami można usłyszeć o tym, że takie podejście nie działa, ale to nie temat na teraz – szczególnie że apele o pozostawanie w domu pewnie będą trwać jeszcze długo. Najważniejsze są konsekwencje związane z częstym przebywaniem w domu. Częste przebywanie w domu niesie za sobą konieczność znalezienia zajęcia. To rzecz jasna złożona sprawa, ale można podejrzewać, że wiele osób zdecydowało się na gry komputerowe.

Wzrost zainteresowania grami komputerowymi – skutki dla ludzi

Częstsze granie to z perspektywy twórców gier powód do zadowolenia – a co można powiedzieć o perspektywie nabywców? Na pewno możemy o tym mówić długo, wszak zależy, na kim się skupimy. Jeśli popatrzymy na młode osoby, pewnie wszyscy są zadowoleni. Pamiętajmy jednak o tym, że to zadowolenie nie zawsze musi mieć przełożenie na rzeczywistość. Dokładnie mówiąc, nie możemy zapomnieć, że duże znaczenie ma to, jak często się gra. Kiedy spojrzy się na rodziców wspomnianych osób, najprawdopodobniej jest inaczej – może pojawić się obawa o zbyt częstą grę.

Jak widać, nasze życie jest pełne sprzeczności i to nie tylko wtedy, gdy bezpośrednio chodzi o pandemię.