Jak wszyscy wiemy, świat musi mierzyć się z pandemią koronawirusa. Zapewne spora część z nas zadaje sobie pytanie, kiedy to się wszystko skończy? Odpowiedź na to pytanie jest trudna, wydaje się, że jedynym rozwiązaniem jest wynalezienie skutecznej szczepionki. Samoizolacja może ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa, ale trudno spodziewać się zakończenia pandemii.

Mowa o tym wszystkim z jednego prostego powodu – chodzi o wpływ na światową gospodarkę. Nie ulega wątpliwości, że gospodarka mocno ucierpiała. Ponadto należy pamiętać o tym, co można zaobserwować obecnie – świat w pewnym stopniu wraca do normy, ale nie jest to normalność, którą znamy. Ważne jest też to, że jedne branże cierpią mniej, inne więcej (dobrym przykładem jest choćby to, że w obecnych czasach trudno o bezpieczny koncert).

Warto też zadać sobie pytanie, co oznaczają próby powrotu do jako takiej normalności? Na pewno nie to, że pandemia się skończyła, żadna branża nie może sobie pozwolić na to, aby zawiesić działalność na 2 lata (albo i więcej). Z czegoś trzeba żyć.

Niemniej jednak, czy wszystkie branże cierpią z powodu koronawirusa?

Wirtualny świat

Jak się na spokojnie zastanowić, to nie każda branża ma powody do narzekań. Świetnym przykładem są wirtualne rozrywki. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, zgodnie z którym pandemia okazała się bardzo pomocna. Coś trzeba robić podczas kwarantanny czy izolacji.

Jeżeli masz jakieś wątpliwości, czas odnieść się do faktów – producenci gier i konsol mogą się pochwalić znacznie większymi zyskami. Warto też podkreślić, że wzrost znaczenia wirtualnej rywalizacji można było zaobserwować w telewizji. Dokładnie mówiąc, chodzi o kanały sportowe (mogliśmy śledzić choćby CANAL+ Ekstraklasa Cup). Jakby nie patrzeć, przez pewien czas jedyne transmisje na żywo dotyczyły zawodów wirtualnych.

Co się stanie w przyszłości?

Warto zadać sobie pytanie, co się stanie w przyszłości? Nie wiadomo, co z pandemią, ale wszyscy mamy nadzieję, że prędzej czy później sytuacja wróci do normy. Normy takiej, jaką znamy.

Czy wtedy popularność e-sportu zacznie maleć? Na pewno należy spojrzeć na sprawę z różnych stron. Zacznijmy może od tego, że wzrost popularności nie musi oznaczać, że więcej osób będzie myśleć o e-sporcie. Być może dla wielu osób e-sport to po prostu granie w gry, ale takie stwierdzenie jest krzywdzące. Nie każda osoba może zostać sportowcem i nie każda może myśleć o sporcie elektronicznym (w sensie zawodowym oczywiście).

Z drugiej strony każda osoba może spróbować rywalizacji. Co za tym idzie, nie można wykluczyć, że wzrośnie popularność turniejów skierowanych do amatorów czy półamatorów. Ponadto dobrze spojrzeć na to, co dzieje się w Azji – w Azji e-sport jest szalenie popularny.

Niewykorzystane możliwości

Świat się zmienia, to nieuchronne. Zmiana zawsze jest szansą i zagrożeniem. Niemniej jednak nie na tym będziemy się skupiać – każda branża nieustannie musi się rozwijać. E-sport jest (a przynajmniej tak się wydaje) w bardzo dobrej sytuacji, gdyż można zaobserwować spore rezerwy. Zresztą wystarczy zwrócić uwagę na rynek urządzeń mobilnych – czy nie uważasz, że rynek ten w przyszłości może okazać się bardzo ważny? Urządzenia mobilne nie są atrakcyjne do gry ze względu na ekran, ale kto wie, co będzie w przyszłości? Ledwo posiadanie telefonu komórkowego stało się niepisaną normą, a teraz to samo można mówić o smartfonach.

Oczywiście nie wolno zapominać o tym, co liczy się teraz – nowe konsole jak najbardziej mogą wpłynąć na wzrost sprzedaży.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here